Archiwa autora: Stanisław Ignatowicz

O biedronkach azjatyckich

Jak każdego roku o tej porze wypowiedź o biedronce azjatyckiej:

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,22526169,azjatyckie-biedronki-w-warszawie-to-prawdziwa-inwazja-moga.html#BoxLokWawImg

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Inny tekst o biedronce azjatyckiej zamieszczam niżej:

 

 

Biedronka azjatycka – nowy szkodnik w Polsce

 

 

Od 2006 r. występuje w Polsce nowa biedronka, popularnie zwana biedronką azjatycką, Harmonia axyridis. Jest to gatunek obcy dla naszej entomofauny, inwazyjny, który zagraża rodzimym biedronkom. Obca biedronka może być też dokuczliwym szkodnikiem w środowisku człowieka.

 

Jak odróżnić ją od naszych biedronek?

 

Jest znacznie większa od naszej pospolitej biedronki dwukropki (Adalia bipunctata) i nieco większa od biedronki siedmiokropki (Coccinella septempunctata). Długość jej owalnego i wypukłego ciała wynosi 6-10 mm. Ubarwienie osobników dorosłych jest bardzo zmienne. Są osobniki czerwone, pomarańczowe, żółte, a nawet czarne. Na pokrywach mogą nie mieć kropek, a inne mogą mieć do 21 kropek, często zlewających się w większe plamy. Zdarzają się osobniki czarne tylko z 2 lub 4 czerwonymi plamkami. Charakterystyczną cechą biedronki azjatyckiej jest obecność czarnego znaku na grzbiecie przedtułowia (pronotum) w kształcie litery „M”, aczkolwiek nie jest on wyraźny u wszystkich osobników; po bokach „M” są dwie białe owalne plamki.

 

Ekspansja biedronki azjatyckiej

 

Już w 1916 r. biedronka azjatycka została sprowadzona z Azji do USA (Kalifornia) w celu biologicznego zwalczania mszyc, czerwców i innych szkodników, jednak ta introdukcja była nieudana. Ponowne próby wypuszczania „pożytecznej” biedronki wykonano w latach 1978-1981 r., ale za udaną introdukcję uważa się sprowadzenie tej biedronki do Luizjany w r. 1988. Od tej chwili obserwuje się gwałtowne rozprzestrzenianie się ekspansywnej i płodnej biedronki azjatyckiej, która wypiera inne biedronki z ich naturalnych nisz. W krótkim okresie czasu opanowała ona Amerykę Północną. Od 20 lat trwa jej ekspansja w Europie, Ameryce Południowej i Afryce.

Biedronka azjatycka została sprowadzana do Europy od 1982 r., a ponieważ jest gatunkiem silnym, agresywnym, inwazyjnym i bardzo płodnym, rozprzestrzeniła się w Europie bardzo szybko, gdyż na nowych terenach nie ma zbyt wielu wrogów naturalnych: w 1999 r. – Niemcy; 2001 r. – Belgia; 2002 r. – Holandia; 2004 r. – Francja, Szwajcaria, Luksemburg, Wielka Brytania; 2006 r. – Polska, Austria, Czechy, Dania, Włochy; 2007 r. – Norwegia, Szwecja.

W Polsce po raz pierwszy została znaleziona w 2006 r. w Poznaniu i miejscowości Mokrze koło Wronek (tu się przedostała prawdopodobnie z Niemiec). W 2007 r. stwierdzono ją w Dziekanowie Leśnym pod Warszawą, Zielonej Górze i we Wrocławiu. W 2008 r. zanotowano ją w licznych stanowiskach, też na Skarpie Wiślanej w Warszawie (Ursynów). W woj. lubuskim była już tak liczna w pomieszczeniach mieszkalnych, że ją zwalczano.

 

Z życia biedronki azjatyckiej

 

Zimują osobniki dorosłe biedronki azjatyckiej pod korą drzew, kamieniami, w szczelinach skalnych, w budynkach, często gromadnie. Pojawiają się wczesną wiosną na roślinach ciepłych stanowisk. Okres składania jaj wynosi 3 miesiące. W tym czasie jedna samica produkuje do 4 tysięcy jaj. W ciągu dnia samica biedronki azjatyckiej składa 20-50 pomarańczowych jaj, zawsze na rośliny zaatakowane przez mszyce.

W czasie rozwoju biedronki azjatyckiej występują następujące stadia rozwojowe: jajo, cztery stadia larwalne, przedpoczwarka, poczwarka i osobnik dorosły. Szkodnik ma od 2 do 4 pokoleń w zależności od warunków pogodowych.

Osobniki dorosłe biedronki azjatyckiej żyją rok.

 

Nasze biedronki zagrożone?

 

Dużo czasu poświęcono dyskusji o zagrożeniach dla naszych biedronek ze strony „obcego przybysza”. I zdania na ten temat są nadal podzielone wśród znawców tematu.

Należy zauważyć jednak, że wiosną i latem biedronka azjatycka przebywa na drzewach i krzewach liściastych, podobnie jak nasze biedronki. Jej larwy i osobniki dorosłe zjadają mszyce i inne drobne owady. Ponieważ są bardzo żarłoczne, mogą „zabierać pokarm” rodzimym biedronkom. Jej wyrośnięte larwy mogą też atakować i zjadać mniejsze larwy naszych biedronek, wypierając je tym samym z licznych stanowisk.

Obecność obcej biedronki w roślinności na pewno nie jest obojętna naszym biedronkom.

 

Szkodliwość biedronki azjatyckiej

 

Larwy i dorosłe osobniki biedronki azjatyckiej zjadają mszyce i inne drobne owady, ale nie gardzą dietą wegetariańską. Wielokrotnie zauważono, że uszkadzają owoce w sadach, np. wyjadają miąższ z jabłek. Gdy występują licznie w gronach winogron, wtedy dostają się razem z owocami do kadzi fermentacyjnej i zmieniają smak oraz zapach produkowanego wina.

Jesienią odbywają długie loty w poszukiwaniu miejsc do zimowania. Dobrze czują się na terenach zurbanizowanych, a we wrześniu i październiku szukając kryjówek gromadzą się na budynkach, gdzie w dużych liczbach obsiadają ściany budynków. Wtedy też wnikają do pomieszczeń różnych obiektów, w tym domów mieszkalnych, gdzie chętnie zimują, tworząc wielotysięczne kolonie.

Dla mieszkańców domu są wtedy szkodliwe. Biedronka azjatycka może ukąsić człowieka, pozostawiając mały ślad po ugryzieniu. Wywołuje też uczulenia  u wrażliwych osób. Przyjmuje się, że około 10% osób jest uczulonych na jej alergeny Hara 1 i Hara 2, które w znacznych ilościach znajdują się na powierzchni ciała i we krwi. Wydzieliny biedronek po zaschnięciu i rozdrobnieniu są też wdychane przez ludzi. Typowe objawy uczulenia na alergeny biedronki azjatyckiej obejmują alergiczne zapalenie spojówek, astmę, pokrzywkę i obrzęk ciała. Należy więc zachować ostrożność i nie dotykać tych biedronek gołą ręką, a następnie oczu i warg.

Podrażnione biedronki azjatyckie (a także nasze) wydzielają żółtą ciecz z gruczołów obronnych, które znajdują się przy udowo-goleniowych stawach odnóży. Głównymi składnikami żółtej cieczy są metoksypyrazyny, wydzielane nie tylko przez Harmonia, lecz także inne biedronki. Wydzielina ta brudzi trwale ściany, ubrania, sprzęt domowy i inne przedmioty.

 

Zwalczanie biedronki azjatyckiej

 

Przede wszystkim należy zapobiegać wnikaniu biedronek do pomieszczeń. W tym celu najpóźniej w sierpniu lub na początku września należy uszczelnić pianką wszelkie widoczne od zewnątrz szczeliny i szpary, którymi biedronki mogą przedostać się do budynku. Również ważne jest uszczelnienie pianką wszelkich szczelin i szpar od wewnątrz, szczególnie na ścianach zachodnich i południowych, które są najcieplejsze i najchętniej zajmowane przez Harmonia.

Jeśli biedronki przedostaną się do pomieszczeń, należy je usunąć. Zgromadzone biedronki w pomieszczeniu (poddasze, garaż) można zebrać odkurzaczem. Zabieg ten jest ważny i dotyczy też martwych osobników, które należy zebrać szczególnie dokładnie. Nie usunięte martwe biedronki zjadane są przez larwy skórnikowatych i tych szkodników jest wtedy więcej w domu!

Biedronka azjatycka leci do światła. W związku z tym należy na zewnątrz budynku zmienić jego oświetlenie, np. zamienić żarówki rtęciowe oświetlające budynek na sodowe, które emitują znacznie mniej promieniowania ultrafioletowego (UV). Ponieważ biedronki wabi UV, w pomieszczeniach budynku należy rozmieścić lepowe lampy owadobójcze.

Chemiczne metody zwalczania biedronki azjatyckiej występującej w roślinności nie są zalecane, gdyż zabiegi te są niebezpieczne dla naszych biedronek.

Zwalczanie biedronek azjatyckich metodą chemiczną można przeprowadzić tylko w pomieszczeniach zamkniętych (pokój, poddasze, garaż), a najlepiej od zewnętrznej strony obiektu stosując wtedy rezydualny produkt biobójczy (pyretroid) wokół okien, drzwi i innych miejsc wnikania. Najlepszym terminem przeprowadzenia zabiegu jest wczesna jesień, gdy biedronki wnikają do środka w poszukiwaniu miejsc do zimowania.

Preparat owadobójczy (rezydualny, pyretroidy) można też zastosować wewnątrz budynków w szpary wokół okien, drzwi i inne miejsca wnikania szkodnika, jeśli nie zostały one uszczelnione.

Zalecane wyżej metody niechemiczne i chemiczne są też skuteczne przeciwko naszym biedronkom i zabieg zwalczania biedronek przeprowadzamy zawsze, jeśli klientowi zależy, aby ich nie było w jego obiekcie.

Pierwsze w Polsce i sukcesem zakończone zabiegi zwalczania biedronki azjatyckiej przeprowadziła firma Specjalistyczny Zakład DDD „EKES” z Lubniewic po zgłoszeniu w październiku 2008 r. licznego skupienia biedronek azjatyckich w jednym z domów woj. lubuskiego.

W 2009 r. biedronka azjatycka pojawiła się tak licznie na południu kraju, że w licznych domach stwierdzono jej tak ogromne skupiska. Zabiegi chemicznego zwalczania dokuczliwego owada wykonano już w wielu pomieszczeniach, w tym w zakładach produkujących żywność.

 

SZKOLENIE: ZWALCZANIE SZKODNIKÓW W BUDYNKACH MIESZKALNYCH I UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ ZGODNIE Z NORMĄ 16636

JESIENNY WEEKEND ZE SZKODNIKAMI:

 

Szkolenie

 „ZWALCZANIE SZKODNIKÓW W BUDYNKACH MIESZKALNYCH I  UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ ZGODNIE Z NORMĄ 16636″

 7. Karaczan prusak

 Termin szkolenia: 25-26 listopada 2017 r.

Miejsce: Osieck k/ Garwolina, Hotel „Pod Sosnami”

 

Początek 25 listopada 2017 r. (sobota) o godz. 14:15.

Zakończenie szkolenia dnia 26 listopada 2017 r. (niedziela) około godz. 14:00. Czytaj całość

‚NEWSWEEK’ nr 37/2017 O SZCZURACH

W numerze 37, 4-10 września 2017 r. artykuł red. Katarzyny Burdy o szczurach p. t. „ATAK GRYZONI” z kilkoma moimi zdaniami o tych szkodnikach.

Szczur w pułapce

Jak powstrzymać plagę?

 

Atak gryzoni

 

Szczury opanowują polskie miasta. Dlaczego? Naukowcy stawiają sprawę jasno – sami jesteśmy sobie winni

 

Autor: Katarzyna Burda

 

Kraków, samo południe, ulica na starówce, jedna z najbardziej reprezentacyjnych w mieście. Jest lato, kręcą się turyści, sztukmistrze, uliczni grajkowie. Nagle na samym środku ulicy pojawia się spasiony, ogromny szczur wielkości małego kota. Ludzie odskakują przestraszeni, a zwierzę niespiesznym truchcikiem znika w jednej z bram. W tym samym czasie w Warszawie robotnicy przysłani przez administrację jednego z osiedli zakładają między blokami niezliczone pułapki na szczury. To konieczne, bo zwierzęta upodobały sobie tutejsze piwnice, przegryzają opony, niszczą zapasy i dawno już przegoniły żyjące tu kiedyś bezpańskie koty.

Szczurów jest w polskich miastach coraz więcej. Do niedawna za ich królestwo uważany był Wrocław, w którym – według szacunków – gnieździ się aż 2 miliony tych gryzoni. Służby miejskie obliczają, że ich liczba wzrosła kilkakrotnie po powodzi w 1997 roku i wciąż rośnie. Mnóstwo szczurów obserwuje się także w Krakowie, Warszawie i innych większych miastach. – Nie mamy dokładnych badań na temat liczebności w poszczególnych miastach, a szkoda, bo problem jest ogromny – mówi prof. Stanisław Ignatowicz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Szczury zagryzają ptaki wodne i koty, a co najgorsze – wciąż roznoszą groźne choroby.

Niepokonane od zawsze

Będzie to bardzo trudne – ostrzegają naukowcy. Szczury towarzyszą człowiekowi od co najmniej 10 tysięcy lat. „Dzisiaj człowiek i szczur to dwa najbardziej rozpowszechnione na Ziemi gatunki, które zamieszkują wspólnie niemal wszystkie istniejące ekosystemy. Szczurów nie ma tylko w regionach polarnych”, pisze Shea O’Neill z Ithaca University w Nowym Jorku. Dzisiaj miasta na świecie zamieszkują dwa gatunki szczurów – szczur czarny i szczur norweski, zwany też wędrownym. Ten drugi zdominował tereny całej Europy i jest właściwie jedynym szczurem występującym dziś w Polsce.

Nigdy nie był to jednak towarzysz pożądany. Szczur zawsze niszczył plony, roznosił zarazki, w tym jedną z najgorszych chorób w dziejach ludzkości – dżumę. Dzisiaj dzięki antybiotykom dżuma nie stanowi już takiego zagrożenia jak dawniej, a przypadki zachorowań w Polsce są bardzo rzadkie, ale to nie oznacza, że szczury przestały być groźne i że są jedynie mało przyjemnym widokiem miejskim. Wciąż przenoszą wiele groźnych chorób, z którymi nie radzą sobie naukowcy.

Długo można by wymieniać choroby, w których przenoszenie zaangażowane są szczury. Lekarze szacują, że w organizmach gryzoni na stałe zamieszkuje od 60 do 100 patogenów groźnych dla zdrowia człowieka. Z powodu zakażenia jednym z nich zaczęła wymiotować i gorączkować 2,5-letnia dziewczynka ze Słupska, którą przed dwoma laty pogryzł szczur podczas codziennego spaceru z matką. Szczur skoczył do wózeczka i ugryzł dziecko w rączkę, jak relacjonowała matka, ledwo dając się od niej oderwać. Dziecko natychmiast trafiło do szpitala, gdzie dostało zastrzyki przeciwko wściekliźnie i antybiotyki. Wróciło do zdrowia.

Szczury mogą być także nosicielami zupełnie nowych patogenów, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia i nie wiemy, jak się przed nimi bronić. Przekonał się o tym zespół bakteriologów i lekarzy z Columbia University, który zbadał 133 szczury z Nowego Jorku, jednego z najbardziej „zaszczurzonych” miast świata. Okazało się, że gryzonie były nosicielami nie tylko znanych wirusów i bakterii, wywołujących u człowieka ciężkie zatrucia pokarmowe, ale także hantawirusa seulskiego, nigdy dotychczas nie notowanego w USA.

Nie do zdarcia

Nie wiadomo, czy nosicielem groźnego wirusa są również szczury polskie, ale to całkiem możliwe, zważywszy na ogromną mobilność tych gryzoni i błyskawiczne przystosowywanie się do nowych terenów. Nigdy, mimo wielu prób, nie zdołaliśmy się ich pozbyć z naszych społeczności. Są niezwykle płodne – samica szczura rodzi sześć razy w roku, a w jednym miocie może być aż 12 młodych. Po kilku tygodniach i one są gotowe do rozmnażania. Są bardzo wytrzymałe fizycznie. Potrafią przeżyć upadek z wysokości 15 metrów, mogą wyskoczyć na wysokość nawet 2 metrów, na przykład po to, aby dostać się do tętnicy szyjnej dużego drapieżnika i ją przegryźć (zdarzały się nawet takie ataki na ludzi). Są w stanie przeżyć dwa dni, unosząc się na wodzie. Niestraszna im wilgoć i ciemności. Jedzą praktycznie wszystko, łącznie z fekaliami innych zwierząt, a najbardziej lubią to, co my wyrzucamy w miastach – resztki jedzenia, odpadki kuchenne, zawartość ścieków płynących miejskimi kanałami.

– I niestety, sami powodujemy, że szczurów jest w miastach coraz więcej – mówi prof. Ignatowicz. Człowiek marnuje jedzenie, a w dodatku rozrzuca je wszędzie, dokarmiając ptaki czy inne dzikie zwierzęta. A to nie one zjadają te resztki, ale szczury. – To dlatego ogromne ich stada pojawiły się ostatnio w parkach przy stawach, gdzie ludzie wyrzucają resztki chleba dla kaczek czy łabędzi – mówi prof. Ignatowicz. I apeluje, żeby nie dokarmiać dzikich zwierząt, bo korzystają na tym wyłącznie szczury.

Nie straszne im nawet koty. – Dla szczurów obecność bezdomnych kotów jest nawet korzystna, bo wzmacnia ich populację. Kot nie upoluje zdrowego i szybkiego szczura, jego łupem padają zwierzęta chore i stare. Co więcej, jeśli w jakimś bloku pojawi się kilka bezdomnych kotów, przegonią one szczury, ale te dołączą do grupy żyjącej w innym budynku, wzbogacając ich geny, co zawsze czyni zwierzęta zdrowszymi i silniejszymi – tłumaczy prof. Ignatowicz. Dlatego jedynym sposobem na szczury jest kompleksowe i nieustanne ich zwalczanie za pomocą środków chemicznych i mechanicznych. – Dzisiaj deratyzację wykonuje się niemal wyłącznie wiosną i jesienią, pomijając miesiące letnie, w czasie których szczury rozmnażają się najintensywniej. Dlatego rozkładanie trutek i pułapek powinno odbywać się przez cały rok – przekonuje naukowiec.

W dodatku trzeba to robić bardzo inteligentnie, żeby przechytrzyć gryzonie. Szczurowi nie można wyłożyć zwykłej trutki, po zjedzeniu której zaraz by zdechł. – Używamy specjalnych preparatów ze środkiem przeciwzakrzepowym, które nie zabijają od razu, ale sprawiają, że przy najmniejszym skaleczeniu czy urazie szczur się wykrwawia. W zależności od kondycji zwierzęcia trwa to od trzech do dziewięciu dni – mówi prof. Ignatowicz. Pozwala to odwlec śmierć w czasie, chodzi o to, żeby inne zwierzęta nie skojarzyły jej ze zjedzeniem karmy. W przeciwnym razie, widząc, że jeden szczur zdycha po posiłku, wszystkie inne w grupie będą tej karmy unikały jak ognia.

Bystrzaki z kanałów

To właśnie inteligencja pozwoliła szczurom zdobyć świat i tak znakomicie przystosować się do najróżniejszych warunków. Gryzonie te nie tylko są bardzo bystre, ale też umieją ze sobą współdziałać sprawnie niczym armia. Obserwowano np., że przemieszczając się kanałami, idą gęsiego i każdy trzyma w pysku ogon zwierzaka przed nim, żeby nie zgubić szyku.

Mają też świetną pamięć, zwłaszcza epizodyczną, pozwalającą na odtworzenie w mózgu ciągu następujących po sobie zdarzeń z przeszłości. Odpowiada ona m.in. za łączenie w umyśle określonych zapachów z miejscami. Do niedawna naukowcy sądzili, że szczury mają pamięć epizodyczną podobną jak inne ssaki i potrafią pomieścić w niej 3-4 zdarzenia. Ale Danielle Panoz-Brown psycholog z Indiana University dowiodła, że u szczurów pamięć ta jest o wiele pojemniejsza. Szczur przechowuje w pamięci epizodycznej ok. 30 zdarzeń i potrafi je powiązać w umyśle w logiczny ciąg.

To z pewnością pomaga im w dotarciu do miejsc, gdzie jest największa obfitość jedzenia. Ale nie tylko. Prof. David Foster z John Hopkins University School of Medicine ustalił, że wyjątkową zdolność zapamiętywania terytoriów szczury zawdzięczają hipokampowi. W tej części mózgu, zawiadującej pamięcią, znajdują się połączenia, których funkcje przypominają GPS, czyli rodzaj szczegółowej mapy, wdrukowanej w szczurzy mózg. – Szczur, zanim wyruszy w drogę, planuje dokładnie trasę i jest w stanie w swoim umyśle stworzyć rodzaj mapy – mówi prof. Foster. Jego zdaniem, te zdolności szczurów przewyższają nawet nasze umiejętności nawigacyjne.

Wydaje się też, że samo życie w miastach wpłynęło na ewolucję tych zwierząt, czyniąc je coraz bardziej inteligentnymi. Przed kilku laty naukowcy z University of Minnesota dowiedli, że szczurom, które przeprowadziły się do miast, rośnie mózg. Uczeni zmierzyli pojemność czaszki szczurów miejskich i porównali je z mózgami przedstawicieli tego samego gatunku, żyjących na łąkach i terenach wiejskich. Okazało się, że wszystkie zwierzęta z miasta miały większą pojemność czaszki. A ona oznacza większy mózg, który pomaga przystosować się do zupełnie nowego środowiska.

 

Przyszłość w rękach szczura

Dlatego dr Jan Zalasiewicz, polski uczony wykładający na angielskim University of Leicester, uważa, że przyszłość będzie należała do szczura – i to dosłownie, bo wygra on ze wszystkimi innymi zwierzętami bytującymi w pobliżu człowieka. – Kiedy na świecie wymrą duże zwierzęta, a ten proces już się rozpoczął, przy życiu pozostaną tylko małe ssaki, jak u schyłku epoki dinozaurów – twierdzi dr Zalasiewicz. Nie ma wątpliwości, że będą to szczury.

Kiedy szczury pozostaną jako jedyne w pobliżu człowieka, zaczną cieszyć się nieograniczonymi wręcz zasobami pokarmu. Możliwe, że wtedy zaczną rosnąć, o czym świadczą choćby obserwacje szczurów żyjących w zamkniętych ekosystemach wysp, twierdzi dr Zalasiewicz. Może nawet rozwinąć się u nich cecha zwana gigantyzmem, jak niegdyś u dinozaurów, które na początku były malutkie. Wśród gryzoni zdarzały się już przypadki gigantyzmu. Największy kopalny gryzoń Josephoartegasia monesi ważył prawie tonę i był wielkości byka, żył ok. 2-4 mln lat temu w Ameryce Południowej. Największy dzisiaj żyjący gryzoń to kapibara – może nawet do 80 kg.

Czy czeka nas przyszłość wśród gigantycznych, w dodatku piekielnie inteligentnych szczurów? Pewne jest tylko jedno: walka ludzi ze szczurami dopiero się rozpoczyna.

 

Pulsacyjna technika stosowania rodentycydów

Prof. dr hab. STANISŁAW IGNATOWICZ

Samodzielny Zakład Entomologii Stosowanej SGGW

 

Pulsacyjna technika stosowania rodentycydów

 

Przy tradycyjnym stosowaniu wielodawkowych antykoagulantów (tj. rodentycydów I generacji) deratyzacja polega na umieszczeniu po 200-400 g trutki w dużych karmnikach deratyzacyjnych. Jeśli obiekt jest silnie opanowany przez szkodniki, wtedy karmniki należy sprawdzać nawet co 2-3 dni, aby wybraną trutkę uzupełniać. Trutkę wykładamy w nadmiarze, aby szczury, wielokrotnie zjadając ją, pobrały w końcu śmiertelną dawkę trucizny. Jeśli np. po trzech miesiącach wykładania gryzonie nie pobierają trutki, oznacza to, że zostały wygubione.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ta konwencjonalna metoda deratyzacji jest skuteczna, ale czasochłonna i kosztowna, gdyż do zwalczania gryzoni potrzeba bardzo dużo trutki. Wyłożony rodentycyd długo „zalega” w środowisku, stwarzając niebezpieczeństwo dla człowieka i zwierząt domowych. Metoda ta wymaga od operatora wielu wizyt, co wyraźnie podnosi koszt każdej deratyzacji. Koszty można zmniejszyć, stosując technikę, którą opracowano biorąc pod uwagę  organizację społeczeństwa gryzoni. Czytaj całość

SZKOLENIE „ROZTOCZE PASOŻYTNICZE I DOKUCZLIWE ORAZ ICH ZWALCZANIE”, Osieck, 24-25 września 2017 r.

Zakończyliśmy Szkolenie

‘Roztocze pasożytnicze i dokuczliwe oraz ich zwalczanie’

24-25 września 2017 r.

Osieck k/ Garwolina, Hotel „Pod Sosnami”

 

5. larwy kleszcza 2

Program szkolenia

‘Roztocze pasożytnicze i dokuczliwe oraz ich zwalczanie’

1. Charakterystyka roztoczy

2. Kleszcze – wiadomości podstawowe

3. Obrzeżek gołębi (Argas reflexus) i jego zwalczanie

4. Metody zwalczania kleszczy

5. Skuteczność produktu biobójczego Aspermet 200 EC w zwalczaniu kleszczy w środowisku człowieka. Zestaw Tickout Set na komary i kleszcze

6. Brzuchaczowate (Pyemotidae)

7. Roztocze kurzu domowego, czyli kurzolubki

8. Rubinowce i ich zwalczanie

9. Świerzbowiec ludzki, świerzb – zadania technika DDD

10. Roztocz szczurzy

11. Ptaszyniec kurzy, jego życie, szkodliwość i zwalczanie

12. ‘Dergall’ – nowoczesny produkt biobójczy przeznaczony do zwalczania ptaszyńca kurzego

13. Roztocze pasożytnicze oraz dokuczliwe i ich zwalczanie

Zobacz: http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141637,17819826,Warszawska_mapa_kleszczy__Sprawdz__w_jakich_dzielnicach.html